28 Lipiec 2010
Zwrot dopłat wpłaconych przez wspólników jest możliwy tylko wtedy, gdy majątek spółki jest co najmniej równy wysokości jej kapitału zakładowego.
W umowie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością wspólnicy mogą złagodzić warunki zwrotu wniesionych do spółki dopłat, zamieszczając np. zapis, że dopłaty będą zwracane bez względu na sytuację finansową spółki, tzn. nawet gdy wystąpi strata. Jednak także tu trzeba pamiętać o ustawowych ograniczeniach.
- W razie gdyby strata wykazana w sprawozdaniu finansowym powodowała jednocześnie brak pełnego pokrycia kapitału zakładowego spółki, wówczas zgodnie z ogólnym zakazem jakichkolwiek wypłat na rzecz wspólników z majątku spółki potrzebnego do pełnego pokrycia kapitału zakładowego dopłat zwracać nie wolno – mówi Dominika Mazur, radca prawny z kancelarii BSJP.
Wspólnicy mogą więc otrzymać zwrot wpłaconych dopłat jedynie wtedy, gdy majątek spółki jest co najmniej równy wysokości jej kapitału zakładowego. Jeżeli umowa spółki nie przewiduje szczególnych uregulowań w zakresie zwrotu dopłat, podstawowym kryterium pozwalającym na to jest wynik finansowy spółki.
- Kodeks spółek handlowych przewiduje, że dopłaty mogą być zwracane, jeżeli nie są wymagane na pokrycie straty wykazanej w sprawozdaniu finansowym – wyjaśnia Dominika Mazur.
Zgodnie z prawem spółka powinna dokonać zwrotu dopłat równomiernie na rzecz wszystkich wspólników. Z uwagi na zasadę równego traktowania wspólników w praktyce nie można dokonać zwrotu dopłat z uprzywilejowaniem jednych wspólników kosztem pozostałych.
- Zwrot dopłat musi nastąpić równomiernie, a więc w takiej samej proporcji oraz równocześnie, czyli w takim samym czasie na rzecz wszystkich wspólników – tłumaczy Dominika Mazur.
Zawsze jednak jedyną podstawą zwrotu jest uchwała zgromadzenia wspólników. Roszczenie wspólnika o zwrot dopłat powstaje dopiero z datą podjęcia przez zgromadzenie wspólników spółki uchwały o zwrocie. Kodeksowy termin zwrotu dopłat wynosi trzy miesiące od ogłoszenia o zamierzonym zwrocie w piśmie przeznaczonym do ogłoszeń spółki. Umowa spółki może jednak ten termin skrócić.
Źródło: Gazeta Prawna, z dn. 27.07.2010
23 Lipiec 2010
Osoba żyjąca w nieformalnym związku, mieszkająca razem z partnerem i wychowująca z nim dziecko, nie może skorzystać z ulgi dla samotnie wychowujących dzieci – wyjaśnia resort finansów w odpowiedzi na interpelację poselską.
Z interpelacją w sprawie preferencji dla osób samotnie wychowujących dzieci wystąpił poseł Jan Kamiński z PSL. Jego zdaniem fiskus nadużywa praw osób samotnie wychowujących dzieci. Zauważył, że urzędy skarbowe wymagają, żeby osoby takie – oprócz spełnienia kryteriów ustawowych – nie żyły też w konkubinacie ani nie prowadziły gospodarstwa domowego z drugą osobą. W przeciwnym razie odmawiają wspólnego rozliczenia z dzieckiem.
Wiceminister finansów Maciej Grabowski poinformował w odpowiedzi na interpelację, że zgodnie z ustawą o PIT za osobę samotnie wychowującą dzieci uważa się jednego z rodziców albo opiekuna prawnego, jeżeli osoba ta jest panną, kawalerem, wdową, wdowcem, rozwódką, rozwodnikiem albo osobą, w stosunku do której orzeczono separację w rozumieniu odrębnych przepisów. Chodzi też o osobę pozostającą w związku małżeńskim, jeżeli jej małżonek został pozbawiony praw rodzicielskich lub odbywa karę pozbawienia wolności.
Według MF, ze wspólnego rozliczenia z dzieckiem może skorzystać każdy, kto wypełni wszystkie te warunki. Wiceminister podkreślił, że aby skorzystać z preferencji, podatnik musi nie tylko mieć określony stan cywilny, ale też wychowywać samotnie dziecko.
Przeciwne rozumienie osoby samotnie wychowującej dziecko prowadziłoby do absurdalnych wniosków, w myśl których do skorzystania z przedmiotowej preferencji wystarczającym warunkiem byłoby posiadanie przez podatnika dziecka oraz określonego stanu cywilnego. Pominięte natomiast zostałyby takie okoliczności jak to, czy podatnik wychowuje dzieci oraz czy wychowuje je samotnie – napisał Grabowski.
Dodał, że podobne do stanowiska resortu zdanie wyraził m.in. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 30 czerwca 2009 r (sygn. akt II FSK 279/08).
Według MF, urząd skarbowy może odmówić osobom pozostającym w nieformalnych związkach prawa do skorzystania z preferencji i wydać decyzję określającą wysokość zobowiązania podatkowego w innej wysokości. Od takiej decyzji – zaznacza MF – podatnikowi przysługuje prawo do wniesienia odwołania do organu wyższej instancji.
MF poinformowało, że 7 kwietnia 2010 r. odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Nadzwyczajnej Przyjazne Państwo, podczas którego rozpatrzono propozycje zmian w ustawie o PIT, w tym m.in. w zakresie doprecyzowania definicji osoby samotnie wychowującej dziecko. Obecny na posiedzeniu komisji członek kierownictwa Ministerstwa Finansów wstępnie zaakceptował ww. postulat, mimo iż resort finansów nie odnotował rozbieżnych stanowisk organów podatkowych w przedmiotowej sprawie – napisano w odpowiedzi na interpelację.
Zgodnie z ustawą o PIT, w przypadku osób samotnie wychowujących dzieci podatek określa się w podwójnej wysokości podatku obliczonego od połowy dochodów takiej osoby.
- Dzięki temu osoba samotnie wychowująca dziecko może obniżyć skalę podatkową, według której rozlicza swoje dochody oraz wykorzystać podwójną tzw. kwotę wolną od podatku. Jak w przypadku wielu tego typu preferencji, rozliczenie takie jest najbardziej korzystne dla osób zarabiających najwięcej – wyjaśnił PAP Marek Kolibski, doradca podatkowy, partner w kancelarii Kolibski Nikończyk Dec & Partnerzy.
Kolibski uważa, że stanowisko resortu finansów jest zgodne z logiką, ale niezgodne z definicją osoby samotnie wychowującej dzieci zawartej w ustawie o PIT. Definicja mówi, kto jest osobą samotnie wychowującą dziecko; nie ma w niej słowa o tym, jak ktoś ma wychowywać dziecko – zwrócił uwagę. Jego zdaniem, by nie było wątpliwości definicja ta powinna zostać zmieniona.
Źródło: www.money.pl, z dn. 06.07.2010
19 Lipiec 2010
ORZECZENIE – Stosowanie zerowego VAT w eksporcie będzie możliwe, gdy towar jest wywożony z kraju poza UE z pominięciem przystanków pośrednich.
Naczelny Sąd Administracyjny uwzględnił skargę kasacyjną dyrektora izby skarbowej w sprawie dotyczącej wywozu towarów poza granice Polski. Sąd kasacyjny nie zgodził się, że w sprawie doszło do eksportu towarów, i spółka nie miała prawa do zastosowania 0-proc. stawki VAT. Jak podkreślił NSA, aby skorzystać z tej stawki, czy to przy wewnątrzwspólnotowej dostawie towarów (WDT), czy eksporcie, trzeba dopełnić określonych formalności. W przypadku podatniczki nie zostały one dopełnione. Jeżeli podatnik nie posiada potwierdzenia wywozu, to nie może stosować 0- proc. stawki VAT. Ewentualne, późniejsze uzyskanie potwierdzenia otwiera drogę do korekty zeznania. NSA nie przekonała też teoria tzw. eksportu pośredniego.
- Sądowi znany jest wyrok WSA w Warszawie, w którym zaprezentowano ten pogląd – zauważył sędzia Krzysztof Stanik.
Jednak od razu podkreślił, że jest to koncepcja, która została skrytykowana w doktrynie i piśmiennictwie. Polskie uregulowania oceniane w kontekście przepisów unijnych każą uznać, że pojęcie eksportu odnosi się do sytuacji, gdy towar jest wywożony z kraju poza granice UE z pominięciem przystanków pośrednich.
Spór w sprawie dotyczył umów z kontrahentami z USA. Najpierw towar wyjechał na Litwę, gdzie został odebrany i wywieziony do Rosji. Spółka potraktowała te czynności jako WDT i zastosowała 0-proc. stawkę VAT. Organy podatkowe uznały, że była to dostawa krajowa opodatkowana 22-proc. stawką VAT. W ich ocenie sporne czynności nie były ani WDT, ani eksportem.
Sąd I instancji uwzględnił skargę spółki. Jego zdaniem jako eksport rozumieć należy dostawę towarów wysyłaną lub transportowaną poza wspólnotę, nie tylko z tego kraju – państwa członkowskiego, gdzie bezpośrednio dostawa miała miejsce. W sprawie miał miejsce tzw. eksport pośredni. NSA nie zgodził się z takim stanowiskiem i sprawa wróci na wokandę WSA.
Wyrok jest prawomocny.
Sygn. akt I FSK 1062/09
Źródło: Gazeta Prawna, z dn. 14.07.2010
9 Lipiec 2010
Podatnicy, którzy rozliczają import usług z rajów podatkowych, nie mogą odliczyć VAT. Polskimi przepisami przewidującymi taką regułę zajął się Trybunał Sprawiedliwości UE.
Gdy trybunał uzna, że ta regulacja jest niezgodna z prawem UE, podatnicy będą mogli odzyskać podatek nieodliczony w przeszłości.
Wczoraj przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TS) odbyła się rozprawa dotycząca zgodności art. 88 ust. 1 pkt 1 ustawy o VAT (Dz.U. z 2004 r. nr 54, poz. 535 z późn. zm.) z prawem unijnym.
Sprawa dotyczy kilku zagadnień. Według Jerzego Martiniego, doradcy podatkowego Baker & McKenzie, który reprezentuje skarżącą Polskę spółkę przed TS, pierwszy problem dotyczy kwestii interpretacji klauzuli stałości.
- Naszym zdaniem dozwolone na gruncie art. 17.6 VI Dyrektywy oraz art. 176 obecnie obowiązującej Dyrektywy 2006/112/WE są jedynie takie wyłączenia w prawie do odliczenia, które odnoszą się do konkretnych typów towarów i usług (stanowisko takie potwierdził zresztą TS w kilku wyrokach: m.in. w sprawie PARAT czy Charles) – wskazuje Jerzy Martini.
Drugim argumentem przemawiającym za uznaniem spornego przepisu za niezgodny z prawem unijnym jest naruszenie zasady proporcjonalności. W przypadku oszustw podatkowych prawo do odliczenia powinno być kwestionowane.
- Jeśli podatnik może wykazać, że w jego przypadku nie doszło do nadużycia, powinno mu przysługiwać prawo do odliczenia – twierdzi Jerzy Martini.
Omawiany przepis jest szczególnie dotkliwy dla operatorów telekomunikacyjnych, którzy nie mają prawa do odliczenia podatku z tytułu importu usług telekomunikacyjnych z faktur za zakończenie połączeń wystawianych przez operatorów z rajów podatkowych.
- W przypadku faktycznych oszustw brak prawa do odliczenia wynika już z art. 86 ustawy o VAT, który pozwala na odliczenie podatku jedynie w zakresie, w jakim wynika on z rzeczywistej transakcji – zauważa nasz rozmówca.
Jego zdaniem art. 88 ust. 1 pkt 1 ustawy o VAT dotyczy wyłącznie przypadków rzeczywistego nabywania usług, czyli przypadków braku nadużycia podatkowego.
Wreszcie sporny przepis wydaje się naruszać zasadę pewności prawnej. Wyłączenie w prawie do odliczenia ma miejsce również, gdy należność za usługę przekazywana jest nawet pośrednio na rzecz podmiotu z raju podatkowego. W wielu przypadkach nabywca może nawet nie być świadomy w momencie nabywania usług, że wynagrodzenie jest pośrednio przekazywane na rzecz podmiotu z raju (zwłaszcza np. w przypadku struktur komisowych). Taką zaś – jak podkreśla Jerzy Martini – sytuacje należy uznać za naruszenie zasady pewności prawnej.
Wyrok Trybunału UE powinien być znany w ciągu najbliższych kilku miesięcy.
Źródło: Gazeta Prawna, z dn. 08.07.2010 r.
5 Lipiec 2010
INTERPRETACJA – Wygaśnięcie z mocy prawa zobowiązań podatnika wobec przejmowanej spółki jawnej nie skutkuje powstaniem przychodu u tego podatnika.
Izba Skarbowa w Bydgoszczy wyjaśniła, czy na gruncie ustawy o CIT wygaśnięcie z mocy prawa (przez konfuzję) zobowiązań podatnika wobec przejmowanej spółki jawnej nie skutkuje powstaniem przychodu. W analizowanej sprawie podatnik połączył się ze spółką jawną przez przejęcie tej spółki. Na dzień poprzedzający dzień połączenia posiadał on zobowiązania wobec przejmowanej spółki. Z dniem połączenia podatnik – będący dotychczas wierzycielem tych zobowiązań – stał się również ich dłużnikiem, co doprowadziło do ich wygaśnięcia z mocy prawa (konfuzji).
Bydgoska izba przypomniała, że wygaśnięcie zobowiązań w drodze konfuzji nie zostało wymienione w przepisach ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 54, poz. 654 z późn. zm.) jako skutkujące albo nieskutkujące powstaniem przychodu. Jednocześnie, zaistnienie tego zdarzenia prawnego nie wiąże się z uzyskaniem jakiegokolwiek przysporzenia majątkowego przez podatnika, z otrzymaniem przez niego realnych, określonych wartości w sensie ekonomicznym. Wobec tego, nie można stwierdzić, że zdarzenie to skutkuje dla niego powstaniem przychodu.
Interpretacja indywidualna dyrektora Izby Skarbowej w Bydgoszczy z 16 czerwca 2010 r. (nr ITPB3/423-126/10/MT).
Ewa Konderak
Źródło : Gazeta Prawna, z dn. 01.07.2010
2 Lipiec 2010
Obciążenie podatkowe spadło średnio do 39,3 proc. PKB w 2008 r. Wyraźny jest trend obniżania podatku od przedsiębiorstw CIT – wynika z raportu Komisji Europejskiej.
Eksperci KE przyznają, że skoro spada opodatkowanie kapitału, to dla równowagi budżetów nieuchronny jest wzrost podatków od konsumpcji, takich jak VAT, czy akcyza, który bezpośrednio odczują obywatele. Pomiędzy rokiem 2000 a 2010 aż 12 krajów członkowskich UE podniosło stawki podatku VAT, a szereg z nich podjęło takie decyzje w ostatnich miesiącach w ramach zacieśniania dyscypliny swoich finansów publicznych po kryzysie.
Raport potwierdza, że od rozszerzenia UE w 2004 roku utrzymuje się tendencja powolnego zbliżenia poziomu opodatkowania w krajach członkowskich UE. Średnio stawka podatku CIT wynosi w UE 23,2 proc. i jest znacząco niższa niż w Japonii czy USA, gdzie oscyluje wokół 40 proc. Tymczasem jeszcze w 1995 roku średnia wynosiła 35,3 proc. Trend spadkowy jest wyraźny, choć pozostają duże różnice między krajami członkowskimi: od 35 proc. na Malcie i 34 proc. we Francji i Belgii do 10 proc. w Bułgarii i na Cyprze. W Polsce stawka CIT wynosi 19 proc.
Z raportu, obejmującego w większości przypadków dane do 2008 roku, wynika, że poziom opodatkowania wynosi w UE średnio 39,3 proc. PKB (dane w ub.r. 39,7 proc.). W strefie euro spadek jest jeszcze bardziej wyraźny.
Polska należy do krajów o względnie niższym poziomie obciążenia: w 2008 wszystkie zebrane podatki wyniosły 34,3 proc. PKB (w porównaniu do 34,8 proc. w poprzednim raporcie). Jednak rekord należy do Rumunii, Łotwy, Słowacji i Irlandii (mniej niż 30 proc.). Najwyższy poziom opodatkowania jest w Danii i Szwecji (47-48 proc.). W tych dwóch krajach, podobnie jak na Słowacji, obciążenie podatkowe w relacji do PKB zmalało jednak znacznie od roku 2000. Najwyższy wzrost nastąpił natomiast na Malcie i na Cyprze.
Wzrost, choć mniejszy, można zaobserwować także w Polsce: z 32,6 proc. PKB w 2000 roku do 34,3 proc. w 2008 r. Dochody z podatków odzwierciedlają oczywiście wzrost gospodarczy, więc wiele wskaźników za kryzysowy rok 2008 jest niższych niż w 2007 r.
Opodatkowanie pracy pozostaje największym (prawie połowa) źródłem dochodów podatkowych. Jego średni poziom w UE wynosi 34,2 proc. Opodatkowanie kapitału (CIT, podatki od nieruchomości) przynosi ok. 26 proc., zaś konsumpcji – 21,5 proc. Z podsumowania wynika, że rzeczywiste opodatkowanie pracy było w Polsce niższe niż średnia unijna i wyniosło w 2008 r. 32,8 proc.
Od 2009 obowiązują w Polsce tylko dwie stawki podatku dochodowego od osób fizycznych: 18 i 32 proc. Na skutek decyzji podjętych przez rządy w odpowiedzi na kryzys, w niektórych krajach UE, jak w Wielkiej Brytanii, wzrosło maksymalne opodatkowanie dochodów dla osób najlepiej zarabiających, co powstrzymało wcześniejszą ogólną tendencję spadkową. A to oznacza, że Polska jest poniżej średniej UE (37,5 proc.) jeśli chodzi o stawkę podatku PIT dla najbogatszych. Najwyższe stawki obowiązują w Danii, Szwecji i Belgii (najbogatsi płacą tam ponad 50 proc. podatku). Najniższe stawki są oczywiście tam, gdzie obowiązuje podatek liniowy: w Bułgarii (10 proc.), Rumunii (16 proc.) i Słowacji (19 proc.).
Najwyższe opodatkowanie pracy jest w Irlandii (42,8 proc.), konsumpcji w Danii (32,4 proc.), zaś kapitału w Wielkiej Brytanii (45,9 proc.). Średnio UE pozostaje w rekordowym stopniu obciążona podatkami: zebrane w 2008 r. przez urzędy skarbowe 39,8 proc. PKB to o ok. jedną trzecią więcej niż w USA czy Japonii; spośród krajów OECD, tylko wskaźnik dla Nowej Zelandii przekracza 34,5 proc
Źródło: www.money.pl, z dn. 28.06.2010